-Patricia, są sprawy o których nie powinnaś wiedzieć.
-Mam to w dupie! Chcesz być moim mężem, a nie wiem co robisz podczas dnia gdy idziesz sobie do 'pracy' - w powietrzu pokazałam cudzysłowie wypowiadając ostatnie słowo.
-Jak zauważyłaś, to pracuje.
-Ale chciałabym wiedzieć jak! Nic innego nie jest mi potrzebne. W tym momencie rozmowa jest skończona. Idę pod prysznic.
Pomachałam Noami i poszłam na górę.
Gdy odkręciłam kurek z deszczownicy zaczęła lecieć ciepła woda, która równomiernie oblewała moje ciało, a to pomogło mi się zrelaksować. Planuje zostawić dzisiaj J z Louisem i wyjść z moimi znajomymi. Zadzwoniłam do Charl żeby zaciągnęła chłopaków na imprezę.
-To jesteśmy umówione. Do zobaczenia- zakończyłam połączenie.
-Z kim się umówiłaś, gdzie i kiedy?
-Nie twój interes Lou. Zostaniesz z Jessie czy mam ją zawieźć do mojej mamy?
-Z kim się kurwa umówiłaś?! Pytam się ostatni raz. Jak mi nie powiesz, to zapomnij, że gdzieś wyjdziesz- powiedział wściekłym głosem.
-Że znajomymi- gdy zobaczyłam, że to go wcale nie uspokoiło dodałam- z Charlotte, Filiphem i Mattem.
-Nie wyjdziesz z nimi.
-To są moi przyjaciele, więc mi tego nie zabronisz! Zostaniesz z J czy mam dzwonić do mamy?
-Zostanę, ale o 23 jesteś w domu.
Poszło łatwiej niż myślałam. Założyłam skórzane legginsy, białą luźną bokserke, marynarkę i do tego czarne snakersy. Wraz z resztą złotej biżuterii na moim palcu widniał pierścionek zaręczynowy.
-Pa kochanie- pocałowałam Louisa w usta i wyszłam z domu zakładając kurtkę. Chłopaki czekali już na mnie przed bramą.
-Dziś bawimy się na całego! Jak za dawnych czasów, co nie panowie?
-Tomlinson Ci pozwolił?
-Nie zna prawdy, więc pozwolił, poza tym mam swój rozum i nie będzie mi niczego zabraniał.
Gdy pojechaliśmy po Charl wyłączyłam telefon. Muzykę która grała w budynku do którego się skierowaliśmy było słychać zanim Filiph zaparkował samochód.
-Fantastyczna czwórka dzisiejszej nocy rozgrzeje parkiet - pisnęła moja przyjaciółka.
-Pokażemy im jak się pije - dopowiedział Matt.
-Mam nadzieję, że nie odpadnę szybko, nie piłam półtora roku.
-To teraz masz okazję, będziemy na Ciebie uważać.
Gdy weszliśmy do klubu, najpierw udaliśmy się do baru po drinki.
Bawiłam się w najlepsze, przez co coraz większa ilość alkoholu dostawała się do mojego organizmu. Gdy w raz z Mattem kolejny raz tej nocy bawiliśmy się na parkiecie zza pleców usłyszałam:
-Patricia -spokojny głos Louisa zadźwięczał mi w głowie. Matt zmył się z parkietu i zostawił mnie z narzeczonym i tłumem nieznajomych. - O której miałaś być w domu?
-Ja nie powiedziałam, że będę o tej godzinie, to Ty ustaliłeś.
-Do samochodu!
-Mogę chociaż pożegnać się z przyjaciółmi?
-Nie, nie możesz. - Szarpnął mnie za rękę i zaprowadził do samochodu.
Gdy znaleźliśmy się w środku pojazdu rozpętało się piekło.
-Jak mówię, że masz wrócić do domu o 23 to kurwa masz być! Mogłabyś też nie kłamać gdzie idziesz! Dobrze wiesz, że mam pełno wrogów i dodatkowo zamiast zajmować się dzieckiem jeździłem po każdym klubie, pubie i barze w Londynie! I proszę, po dwóch godzinach udało mi się Ciebie znaleźć bawiącą się w najlepsze i w dodatku najebaną.
-Louis jestem młoda, mam dopiero 20 lat, dziecko, narzeczonego i pracę! Chce się czasem rozerwać.
-Nie w taki sposób, jak wspomniałaś, jesteś matką. Trzeba było powiedzieć, poszlibyśmy do klubu z gangiem.
-No tak ciągle tylko twoi znajomi, a moi to co? Też chcę się z nimi spotykać.
-Wysiadaj- nawet nie wiem kiedy dotarliśmy pod dom.- wątpię, że twoi znajomi będą chcieli spędzać z nami czas, poza tym, nie wypada. Oni są pospolici.
-Aha, w takim układzie ja też jestem zbyt zwykła na bycie twoją narzeczoną. Skoro ja należałam do tej samej grupy co oni, to dlaczego nie wstydzisz się ze mną pokazywać? - Nasza kłótnia rozgrywała się przed domem, gdy w środku siedział Oscar z Jessicą.
-Skończ. To jest zupełnie inna historia.
Jutro dokończę z nim tą rozmowę. Teraz nie mam na to siły, moje argumenty są za słabe na ten moment. Bez słowa skierowałam się w stronę drzwi. Po cichu weszłam do mieszkania i zajrzałam do córeczki czy śpi, przykryłam ją dokładniej i wróciłam do sypialni. Szybki prysznic i łózko, o tum w tej chwili marzyłam. Louis leżał już na swojej części obrażony i wkurwiony. Chciałam się do niego przytulić lecz ten mnie od siebie odsunął. Zrobiło mi się smutno, przesunęłam się ja drugi koniec łóżka i podciągnęłam nogi prawie pod samą brodę.
Rano obudził mnie płacz Jessicy. Louisa nie było już w łóżku. Założyłam na siebie szlafrok i poszłam do córeczki. Wyjęłam ja z łóżeczka i przytuliłam do siebie. - Mama Cię kocha, tata też.- kołysałam ją przez chwilę na rękach, po czym przewinęłam i ubrałam w bordową sukienkę i czarne rajstopki. - Idziemy na śniadanko ślicznotko. - Pocałowałam ja w główkę i zeszłam na dół trzymając na rękach mój największy skarb. Louis siedział przy blacie i jadł tosty.
-Dzień dobry - powiedziałam do niego jak i do naszej gosposi.
-witam, co chce pani na śniadanie?
-Mną się nie przejmuj, jak będę głodna, to coś zjem- uśmiechnęłam się do niej. Posadziłam Jess w foteliku i zrobiłam jej kaszkę malinową. Louis nie odezwał się do mnie ani słowem. Gdy chciałam pocałować go na przywitanie, odwrócił głowę i po chwili wstał. Pogładził J po główce i wyszedł. Nakarmiłam małą, potem wsadziłam ją do kojca i zaczęłam szukać Louisa. Znalazłam go w garażu, gdy czyścił swoje autko.
-Masz zamiar mnie olewać teraz? - Nie odpowiedział- no tak, przecież jestem tata zwykła, z którą wielki Louis Tomlinson nie może rozmawiać, bo to by zraniło jego dumę-chłopak spojrzał się na mnie ze złością w oczach- może zerwij ze mną bo jestem pospolita.
-Skończ.
-Nie, nie skończę, póki nie dowiem się dlaczego nie możemy wychodzić z moimi znajomymi.
-Nue rozumiesz, że jestem zazdrosny? Że boję się, że zostawisz mnie dla któregoś z tych dwóch?
-Gdybym miała to zrobić, to już dawno by się to stało. Zrozum, że kocham tylko Ciebie, a oni są moimi przyjaciółmi. To ty zapytałeś się czy wyjdę za Ciebie a ja się zgodziłam. Więc jak to będzie?
-Zaproś ich do nas w sobotę. Ja zaproszę Deana i Noami.
Przepraszam jeszcze raz. Postaram się dodawać dwa razy w tygodniu nowy rozdział ;)
Nic się nie stało :D Każdy może nie mieć czasu lub weny :) Rozdział świetny ;D Ciesze się że udało ci się go napisać ;) :D
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. Nic sie nie stało, że tak DŁUGO nie dodawałaś rozdziału przecierz karzdy ma czasem swoje problemy osobiste, ale musisz sobie zdać sprawe z tego, że straciłas dużo czytelnikuw. PAMIĘTAJ NAWET JE$LI NIE BĘDZIESZ PISAĆ ROZDZIAŁÓW TAK CZĘSTO JAK KIEDYŚ TO I TAK BĘDE STAŁĄ CZYTELNICZKĄ WIĘC NIE USUWAJ TEGO BLOGA BŁAGAM....
OdpowiedzUsuńPS. JESTEM STAŁĄ CZYTELNICZKĄ NIE ZAPOMNIJ.
domyślam się, że dużo dziewczyn zrezygnowało, moja wina.
UsuńW tym tygodniu na pewno będzie nowy rozdział, ale nie obiecuje, że będą dwa.
Dla mn może być nawet jeden rozdział w tygodniu. Chodzi mi o to żeby chociarz był. Wiem że nie jest łatwo w życiu itd. ale trzeba to poprowadzić do końca. Moim zdanie jeśli ktoś zakłada bloga, a puźniej w połowie chce go usunąć (czego ty chyba nie zrobisz, prawda?) to nie bylo wogule sensu zeby go zakladac. Chyba proste nie?
UsuńPs. Pozdrawiam.