niedziela, 2 marca 2014

Część druga, rozdział drugi

Gdy tylko weszłam rano wraz z Louis'em moja mama posłała nam uśmiech. Na dzisiejszy dzień nie miałam nic zaplanowane, więc poprosiłam Louis'a żebyśmy posiedzieli w domu.
-Skoro siedzimy od 2 godzin i oglądamy film, to może weźmiemy się za pakowanie twoich rzeczy?
Nie wiem czy jestem gotowa żeby znów zamieszkać z Louis'em. Zauważył moją chwilę zawahania i przysunął się bliżej mnie na łóżku.
-No chyba, że nie chcesz wracać do domu - powiedział z żalem.
-Louis to nie tak, że nie chcę. Zobacz nie mieszkaliśmy razem to wszystko było dobrze, a niecałe dwa tygodnie po przeprowadzce...
-To zamierzasz być ze mną i przez całe życie mieszkać z rodzicami?
-Nie, po prostu może za wcześnie podjęliśmy tą decyzję.-Chłopak już się nic nie odezwał tylko wstał do J. Poszłam za nim i gdy stał przy łóżeczku przytuliłam go, ale on się odsunął.
-Louis, proszę. Zrozum mnie.
-Dałem Ci wszystko czego chciałaś.
-Nie, nie zaczynajmy się kłócić. Nie psujmy tego co było przed chwilą.
-Już jest chyba zepsute, jak sobie to wyobrażasz? Znów będziesz codziennie przywoziła Jessie do mnie, szła do pracy, zabierała ją i wracała do rodziców? -Mówiąc nie patrzył się na mnie, tylko na Jessie.
-Możesz na mnie spojrzeć? - wykonał moją prośbę - Przytul mnie. -Gdy tylko to zrobił poczułam się lepiej.
-Patricia, proszę pojedź ze mnąa, jak zacznie się znów coś psuć, to wrócisz do rodziców. Nie będę Cię zatrzymywać. Nie wytrzymam teraz bez Ciebie dłużej.
-Niech Ci będzie, ale najpierw jedziemy na zakupy! Muszę coś ładnego kupić Jessie.
-To przynieś walizki i się zbieramy, bo już późno się robi.

Po zakupach wróciliśmy do domu Louis'a, do Naszego domu.
-Położysz Jessice spać, a ja zrobię kolację?
-Tylko ją najpierw nakarm, ja poproszę Oscara, żeby zrobił porządek w kuchni.
Do kolacji zasiedliśmy w czwórkę, miałam okazję poznać nową dziewczynę Oscar'a - Diane. Dowiedziałam się, że są ze sobą od dwóch tygodni, czyli dużo mnie ominęło. Diana jest w moim wieku i już się nie uczy tylko pracuje w firmie ojca. Zmotywowała swojego chłopaka by zaczął się uczyć, a to już przyniosło jakieś rezultaty. Po kolacji pomogła mi sprzątnąć, a chłopaki zasiedli przed telewizorem i grali w jakąś głupkowatą grę. Zrobiłam nam gorące kakao i zaprowadziłam dziewczynę na leżaki które znajdowały się na tarasie.
-Patricia, jak sobie radzisz praca, dziecko, narzeczony i jeszcze Oscar?
-W tym problem, że sobie nie radzę. Przerosło mnie wszystko i zerwałam zaręczyny wyprowadzając się do rodziców.
-Ale jednak jesteś tutaj dzisiaj.
-Za bardzo go kocham, żeby być daleko do Lou.
-A Oscar jaki jest?
-Dość spokojny, pomagał mi dużo, powiem Ci szczerze, że nawet jest mądrzejszy od swojego starszego brata.
Dziewczyna pytała się mnie jak poznałam Louis'a, a sama opowiedziała mi o tym jak ona Oscar'a. Przyszedł do niej do kawiarni, siedział tam póki nie skończyła pracy, potem poprosił ją o spotkanie i numer.
-Sory, że wam przeszkadzam w babskich pogaduszkach, ale chciałbym się nacieszyć troche moją narzeczoną.
-Z tego co słyszałam, to w nocy wystarczająco się nią nacieszyłeś.
Zaśmiałam się na słowa dziewczyny, a Louis wyciągnął do mnie rękę, którą po chwili złapałam i już byłam do niego przytulona.
-Do zobaczenia - uśmiechnęłam się do dziewczyny i pocałowałam Louis'a w policzek.
Gdy tylko weszliśmy do sypialni wysłałam chłopaka do łazienki by nalał mi wody do wanny. Odwiedziłam jeszcze na chwilę pokój córeczki by zobaczyć czy śpi.
Gdy wróciłam mogłam od razu wejść do ciepłej wody. Rozłożyłam się w wannie relaksując się. Czułam jak każdy napięty mięsień się rozluźnia.
-Puk, puk. Zrób dla mnie miejsce, chcę być koło Ciebie.
Niechętnie się przesunęłam, ale chłopak wynagrodził mi przerwanie relaksu masażem.

Następnego dnia obudził nas Oscar, który wszedł bez pukania do pokoju i wylał na Louisa kubek zimnej wody. To miał być rewanż za mnie. Gdy kiedyś w taki sposób go obudziłam.
-Patricia, nie naszykowałaś mi kanapek do szkoły. Pokaż jaką jesteś dobrą mamusią, zajmij się jeszcze niedorosłym Oscar'kiem który za dwa dni ma urodziny.
-Masz dwie ręce, zrób sobie sam - przekręciłam się na drugi bok, ale zaraz zostałam wyciągnięta z łóżka przez Louis'a.
-Ty robisz śniadanie i kanapki dla Oscar'a a ja idę przebrać Jessie i nakarmić ją kaszką.
-Nienawidzę was! Chciałam jeszcze pospać, do pracy dopiero na 15 idę.
Niechętnie podniosłam się z podłogi i naszykowałam jajecznice. Zrobiłam trzy kawy i usiadłam do stołu.
-Chłopaki chodźcie bo wam wystygnie!

O 13 wzięłam się za ogarnięcie fryzury, makijażu i całej siebie. Musiałam umyć włosy, żeby doprowadzić je do jakiegoś stanu. Związałam w wysoką kitkę, na twarz nałożyłam puder, a resztę makijażu dokończyłam tym samym ruchem co zawsze. Z szafy wybrałam pierwsze lepsze czarne spodnie i białą bokserkę. - praca więc nic innego nie można założyć. Louis'a już od 3 godzin nie było, bo miał jakieś sprawy do załatwienia na mieście, Oscar w szkole, a w domu wraz ze mną i Jessicą, była jeszcze Maggie, która robiła obiad.
-Zje pani przed wyjściem?
-Nie, dziękuje.
-Cieszę się, że Pani wróciła, w końcu nie będzie tyle sprzątania co przez ten ostatni miesiąc.
-Chłopaki dawali w kość?
-Najbardziej to Louis, wytrzymać z nim nie szło.
Jessie zaczęła się śmiać gdy tylko Maggie zaczęła ją łaskotać.
-Moja kochana, tak szybko urosła, jest do Pani podobna.
-Maggie, ile razy mam Ci powtarzać? Patricia nie pani. Czuje się tak staro. To ja powinnam się zwracać na Pani.
-Przepraszam, postaram się nie zapominać o tym.
-Za pół godziny przyjdzie pani Wolf, zostałabyś przez ten czas z małą? Muszę jechać po jakiś prezent dla Oscar'a bo Louis pewnie nic nie wymyśli a nie znajdę czasu ani dzisiaj ani jutro na zakupy.
-Oczywiście, że tak. Jedź.
Zabrałam ze sobą torbę i pojechałam do centrum handlowego. Pierwszą rzeczą o której pomyślałam był rolex, wiem, że Oscar bardzo chciał go mieć, a Lou nie chciał mu dać na niego kasy. Gdy weszłam tylko do sklepu, wybrałam pierwszy który rzucił mi się w oczy, ponieważ będzie do niego pasował. Zapłaciłam kartą którą dostałam od mojego chłopaka z zamiarem oddania mu całości gdy tylko dostanę wypłatę. 10 minut przed czasem byłam już w kawiarni gdzie czekała na mnie niemała niespodzianka.

2 komentarze:

  1. daleeeej *.* to jest genialne

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo zaczęłam dziś czytać i jest pozytywnie ;) bede tu częściej ;)

    Zapraszam do mnie http://zycie-nie-zawsze-jest-idealne.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń