środa, 2 października 2013

Rozdział pierwszy.


Rozglądałam się w poszukiwaniu znajomych, którzy zniknęli gdzieś w tłumie, chciałam ich tylko poinformować, że zawijam do domu. Mieli mnie odwieźć, ale wolałam przejść się na pieszo niż zginąć w wypadku samochodowym. Zimna noc wcale nie zachęcała do tak długiej drogi, jak na złość miałam na sobie sukienkę, która sięgała mi do połowy ud. Jest jesień czyli mogę spodziewać się, że zaraz zacznie padać deszcz, kasy na taksówkę nie mam, a rodzice w sumie mieli gdzieś co robi ich jedyna córka, woleli większą uwagę skupić na prawie już dorosłym synie geniuszu. Spojrzałam na zegarek, który pokazywał 2:30, jak dobrze pójdzie w domu będę za jakąś godzinę. Odkąd wyszłam zdawało mi się, że ktoś mnie śledzi, ale zawsze gdy odwracałam głowę nikogo nie było. Przyśpieszyłam kroku i zaczęłam kierować się do centrum Londynu. Przed mijanym klubem stała grupka chłopaków, którzy momentalnie mnie zaczepili:
-Witaj maleńka - powiedział jeden z trzech.
-Co tata ślicznota robi sama o tak późnej porze?
-Nie twój pierdolony interes.
-Ładna i jeszcze zadziorna - trzeci z nich złapał mnie za rękę gdy chciałam ich wyminąć.
-Puść mnie bo zacznę krzyczeć - odczekałam sekundę i zaczęłam wołać o pomoc, lecz tego momentalnie pożałowałam. Koleś który trzymał mnie drugą ręką zakrył mi usta.
-No to co chłopaki? Idziemy się zabawić - pozostała dwójka zaśmiała się i pomimo moich protestów zaczęli mnie ciągnąć do jakiejś uliczki. Nie widziałam już szans na ucieczkę. Zostałam rzucona na ziemie i od razu przytrzymana za ręce i nogi. Koleś który pierwszy mnie zaczepił zaczął podciągać moją sukienkę do góry. Modliłam się w duszy o pomoc. Nie czekali ani chwili dłużej, poczułam jak jeden z nich boleśnie się we mnie wbija. Tak, byłam dziewicą. Zajebisty pierwszy raz, łzy napływały mi do oczu, gdy coraz bardziej i mocniej wchodził we mnie. Nie chciałabym tego pamiętać. Jeden skończył i miał zaczynać drugi gdy usłyszałam męski donośny głos z oddali.
-Zostawcie ją!- Chłopak zaczął się zbliżać, a wtedy cała trójka stanęła przed nim. - Wypierdalać stąd!
-w bohatera się bawisz? - chłopak który mnie zgwałcił zaczął się śmiać - myślisz, że dasz sobie z nami radę?
-Chyba nie wiesz kim, jestem. - i widziałam jak mój wybawca walnął z prawego sierpowego bruneta w twarz. Mój oprawca zachwiał się na nogach, próbując oddać cios dostał jeszcze raz. Chłopak zaczął go okładać pięściami, pozostała dwójka zaczęła uciekać. Usiadłam i podsunęłam się pod ścianę zaciągając sukienkę. Otuliłam kolana swoimi rękoma i położyłam głowę na nich pozwalają sobie płakać.
Chłopak chyba usłyszał mój szloch, podszedł do mnie i wziął na ręce. Przerażona spojrzałam na niego.
-Nie bój się, nic Ci nie będzie. Zawiozę Cię do szpitala.
-Nie chce żadnego szpitala. Zostaw mnie, wrócę sama do domu.
Odstawił mnie na ziemie.
-Wsiadaj do auta.
-Dam sobie radę.
-Właśnie kurwa widzę jak sobie sama dałaś radę, wsiadaj do tego jebanego auta! - krzyknął a ja od razu podeszłam do samochodu, chłopak otworzył mi drzwi, wsiadłam i zaraz znalazł się koło mnie.
-Jak masz na imię?
-Patricia.
Zamknęłam oczy próbując opanować łzy które leciały mi po policzkach, chciałam wymazać wspomnienia z dzisiejszego dnia.
Czuje się jakby ktoś mnie niósł. Otworzyłam powoli napuchnięte oczy i zobaczyłam chłopaka, który wchodził ze mną do jakiegoś pokoju.
-Co my tu robimy? Ja chce do domu.
-Jesteśmy u mnie. Zasnęłaś w aucie, nie mam siły Cię odwozić więc prześpisz się tutaj, ja pójdę spać do innego pokoju.
-Dlaczego nie możesz mnie odwieźć do mojego domu? Nie chce tutaj być! ODWIEŹ MNIE DO DOMU! - krzyczałam i biłam go po ramieniu, bo jeszcze nie odstawił mnie na ziemie.
-Zamknij się kurwa, bo obudzisz mojego brata!
-W dupie to mam, ja chce do domu! Zostałam zgwałcona, nie rozumiesz? ja chce do mojego pokoju!
-Nie będę Cię nigdzie teraz woził!
-To sobie sama pójdę.
-Spróbuj stąd wyjść.
Ruszyłam w stronę drzwi, lecz zostałam zatrzymana, chłopak trzymał moją rękę w żelaznym uścisku.
-Nie próbuj nawet wszystkie drzwi są pozamykane. Tam jest łazienka - pokazał palcem na drzwi po prawej stronie. - weź to - puścił mnie i wyjął z szafy koszulkę i jakieś spodenki. - Jeżeli za 10 minut nie wyjdziesz z łazienki, wejdę tam.
Posłusznie skierowała się do drugiego pomieszczenia, spojrzałam na siebie w lustrze, rozmazany makijaż, podpuchnięte oczy, potargane włosy, brudne ramiona i zarysowana twarz. Stojąc przed kabiną prysznicową zdjęłam sukienkę i zaczęłam się dokładnie myć. Każdy milimetr ciała wymyłam dokładnie chcąc zmyć z siebie ten brud, to co się przed chwilą stało. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Daj mi jeszcze minute!
Chłopak nie posłuchał mnie i wszedł do łazienki. Zakręciłam wodę i skuliłam się w dole kabiny zakrywając swoje ciało jak najdokładniej. Drzwiczki otworzyły się.
-Patricia, wstań, owinę Cię ręcznikiem i pomogę Ci się ubrać.
-Wyjdź, proszę wyjdź.
-Zrób to co Ci powiedziałem, bo jak nie, to wykonam to siłą.
Ze względu na to, że się go bałam wykonałam jego rozkaz. Patrzyłam na niego, wycierając mnie miał zamknięte oczy, nie chciał na mnie patrzeć. Gdy przetarł moje ramie syknęłam z bólu.
-Przepraszam. - Z tego co wiem Louis nie wypowiada tego słowa za często. Skąd go znam? Każdy nastolatek w mieście wie kim on jest. Jest szefem grupki przestępczej. Nie zabijają, nie kradną i dlatego policja nic na niego nie ma, kasy ma jak lodu.
-Już jestem sucha więc odwróć się żebym mogła się ubrać.
Nie wiem czemu, ale czułam się przy nim bezpieczna, wiedziałam, że nic mi nie zrobi. A co dawało mi tą pewność? Nic. Zrobił to co kazałam.
Położyłam się do łóżka, a gdy on wyszedł usiadłam na parapecie patrząc się bezsensownie w dal. Podkuliłam nogi i pozwoliłam sobie płakać. Łzy ciekły mi strumieniem po policzkach.
-Czy nie powinnaś już spać? - przestraszyłam się gdy Louis to powiedział, nie odwróciłam się do niego ani nie odpowiedziałam. - zadałem Ci pytanie i czekam na odpowiedź.
-odpieprz się.
-Nie odzywaj się tak do mnie. Gdyby nie to, że uratowałem Ci dupę i zabrałem Cię stamtąd leżałabyś błagając aby ktoś Cię zabił.
Te słowa bolały, jakby ktoś wbijał mi nóż w plecy. Oczy znów napełniły się łzami. Podszedł do mnie i wziął na ręce po czym położył na łóżku i usiadł obok.
-Przytul się i pójdź spać. - Skuliłam się w kłębek odsuwając się jak najdalej od niego. - chodź tutaj.
Przyciągnął mnie do siebie.




Mam nadzieje, że wam się podoba :)

1 komentarz: