Wcisnęłam na siebie sukienkę którą w urodziny kupił mi Louis (
http://media-cache-ak0.pinimg.com/736x/39/57/aa/3957aa8f92167dc8b5b88ded5bda37e6.jpg
) włosy wyprostowałam i zrobiłam lekki makijaż.
-Louis wstawaj i się szykuj, za godzinę mają przyjść moi rodzice.
-Już, co mam założyć?
-Zakładaj co chcesz.
-Czarne spodnie i biała koszula wystarczy?
-Już Ci mówiłam, załóż co chcesz.
-Przestań się tak zachowywać.
-Idź się szykuj, ja ubiorę małą.
Jes, miała lekko różową, tiulową spódniczkę do tego białą koszulkę.
Zmusiłam też Oscara do ubrania się w koszulę i spodnie od garnituru.
-Patricia! - usłyszałam wołanie z łazienki, będącej przy sypialni Louis'a.
Powolnym krokiem weszłam do pomieszczenia i spotkałam się ze wściekłą miną
chłopaka. - dlaczego nie masz na palcu pierścionka zaręczynowego?
-Bo nie jestem już twoją narzeczoną.
W oczach chłopaka zobaczyłam ból i zapragnęłam go przytulić, ale wiedziałam,
że muszę być silna.
-Będziesz trzymał J, jak będę witała gości?
-Nie ma problemu.
Gdy usłyszeliśmy pierwszy dzwonek do drzwi zeszliśmy na dół, a ja otworzyłam
i ujrzałam moich rodziców i brata. Przywitałam się z nimi, a mama wzięła od
Louis'a swoją wnuczkę.
Wszyscy byli prawie punktualni. Ostatni gość przyszedł 20 minut po 19.
-Patricia, pochwal się swoim pierścionkiem. - babcia stanęła koło mnie
podnosząc prawą dłoń w górę. - gdzie go masz?
-Oj babciu zostawiłam go w łazience, dzisiaj miałam tyle rzeczy do zrobienia
i bałam się, że coś się z nim stanie.
-To maszeruj na górę po niego. Chcę go zobaczyć.
-Ja pójdę, zostań z gośćmi.
Rozmawiałam z każdym po kolei, chwalili moją wytrwałość i cieszyli się, że
Lou podjął się tak ważnego wydarzenia jakim jest ślub. Rodzina wiedziała, że J.
jest dzieckiem Louis'a tylko rodzice wiedzieli prawdę.
Louis po pewnym czasie przyszedł i ponownie wsunął mi pierścionek na rękę, na
oczach całej rodziny przysunął się by dostać buziaka,z powodu, że nie chciałam
robić żadnych scen i tego, że wciąż go kochałam nie odsunęłam się, pozwalając
by złożył pocałunek na moich ustach. Musieliśmy pokazywać wszystkim jak bardzo
się kochamy.
Bez żadnych scen Patricia powtarzałam sobie w myślach. Nie
mogłam zepsuć tak ważnego dnia moim rodzicom. Gdy poszłam uśpić Jessie, Louis
wszedł na górę razem ze mną.
-Po co tutaj przyszedłeś?
-Bo Cię kocham i nie chcę, żebyś ode mnie odeszła. Co mam zrobić, żebyś mi
wybaczyła?
-Nie zmienię zdania. Nie patrz się tak na mnie.
-Ale, ja lubię patrzeć na twoją piękną twarz. Twoje oczy są takie błękitne, jak
w nie patrzę to czuję się jak bym patrzył na morze. Nie mogę oderwać od nich
oczu. Wiesz czuję, że jesteś tą jedyną, bo tylko ciebie tak bardzo kocham!
-Louis proszę, przestań.
-Ale czy Ty tego nie możesz kurwa zrozumieć, że Cię kocham i nie chcę żebyś
odchodziła? Tak bardzo się dla Ciebie zmieniłem, już nie jestem taki jak
kiedyś, jestem niemal na każde twoje zawołanie, a Ty? Masz to gdzieś, nie
obchodzi Cię to co czuję. Masz w dupie wszystko.
-Możesz przestać?- przez słowa które wypowiadał, zaczęłam się czuć winna
wszystkiemu co się stało. On nie pokochał tylko mnie, ale także moje dziecko.
-Nie kurwa, nie mogę. Nie pozwolę Ci, żebyś ode mnie odeszła.
-Ale ja już podjęłam decyzję. Odchodzę. Jutro porozmawiam o tym z rodzicami.
Za swoimi plecami usłyszałam odchrząknięcie. Odwróciłam się i w drzwiach
ujrzałam mamę.
-Nie było was tak długo, ale widzę, że tutaj przeprowadzana jest jakaś rozmowa,
która również dotyczy się i mnie.
-Mamo, to nie jest rozmowa na dzisiaj. Powinnaś być teraz na dole i świętować
rocznicę.
-To ja może wyjdę i zostawię was same.
Zaraz po tym jak Louis wyszedł usiadłam na fotelu i spuściłam głowę w dół.
-Patricia, powiesz mi co się stało, że chcesz odejść od Louisa? Dlaczego ta
cała szopka między wami dzisiaj jest? Dlaczego tak na prawdę nie założyłaś
dzisiaj tego pierścionka?
-Mamo, to nie jest takie łatwe, ja go tak bardzo kocham...
-Skoro go kochasz, to dlaczego chcesz od niego odejść? Co Ci zrobił?
-Zerwałam zaręczyny. Uderzył mnie, gdy próbowałam odciągnąć go od chłopaka
koleżanki z pracy. To nie był pierwszy raz jak dostałam od niego po twarzy. Dwa
razy dostałam z liścia, gdy miałam napad szału, ale wczoraj przeszedł samego
siebie, dostałam z pięści, modliłam się tylko, żeby nie mieć złamanego nosa.
-Wytłumaczysz mi dlaczego się rzucił na tego chłopaka?
-Mamo, to nie jest temat na dzisiejszy wieczór. Będę mogła wrócić z powrotem do
waszego domu? Obiecuję, że będę pomagała wam w opłatach. Postaram się nie być
dla was ciężarem.
-Oczywiście, że możesz. Bez żadnego problemu. A teraz chodźmy na dół do gości.
*Nazajutrz*
Maggie pomogła posprzątać mi po wczorajszej imprezie oraz spakować się.
-Pani Patricio, nie wróci już pani do nas?
-Nie wiem, jak na razie nie mam siły by o tym myśleć. Muszę skupić się na pracy
i znaleźć kogoś, kto zajmie się Jessie.
-Obiecałem Ci, że jak pójdziesz do pracy, to J bedzie zajmowała się opiekunka,
a jeśli coś powiedziałem to tak ma zostać.
-Ma obiecaną większą pensje od mojej, więc ciekawa jestem jak to opłacę.
-Masz mnie, będę ją opłacał, pod warunkiem, że pani Wolf będzie opiekowała się
nią w tym domu.
-Nie, nie będę Cię naciągała na takie wydatki, to jest moje dziecko, to nie
jest twoim obowiązkiem za nie płacić.
-Gdy oświadczałem Ci się, miałem nadzieje, że wiesz o tym, że Jessie będę
traktował jako swoją córkę. Nie pozwolę Ci jej oddać do jakiegoś żłobka.
-Myślisz, że to będzie łatwe, że codzienne oglądanie Ciebie pomoże mi w końcu
zapomnieć o uczuciu do Ciebie? Że pozwoli mi się wyleczyć z miłości?
-Ale nikt nie karze Ci tego robić, mam nadzieje, że któregoś dnia, jak
najszybciej zmienisz zdanie i wrócisz do mnie.
-Pani Patricio, twoi rodzice przyjechali.
-Powiedz im, że zaraz do nich zejdę.
-Mam nadzieję, że twoje uczucie do mnie nie wygaśnie nigdy i pozwolisz spotykać
mi się z małą.
-Jeżeli tylko będziesz tego chciał.
-Patricia, ja Cię kocham. Chcę żebyś ze mną została i pozwoliła mi pełnoprawnie
zostać jej ojcem.
-Louis, to już jest koniec, gdy będziesz chciał, a ona będzie starsza nawet
będzie mogła zostawać u Ciebie na noc. A teraz przepraszam, czas na mnie.
-Poczekaj, daj mi się pocałować ten ostatni raz.
Czekałam na jego ruch, w końcu przysunął się do mnie, jedną ręką oplótł mnie w
talii, a drugą wplątał we włosy przysuwając mnie tak blisko, że nasze usta od
razu się ze sobą złączyły. Całował mnie namiętnie i zachłannie. Brakowało mi
tego strasznie.
-Do zobaczenia Louis. Jak bym czegoś zapomniała, to Oscar mógłby mi przywieźć,
albo Charlotte by podjechała po to?
-Oczywiście. Mam nadzieję, że jednak wrócisz do mnie.
Spojrzałam w jego smutne oczy i byłam skłonna zmienić zdanie, dopóki nie
usłyszałam wołającej mnie mamy z dołu.
-To jeszcze raz. Do zobaczenia.
Wyszłam z sypialni, potem opuściłam dom chłopaka pozostawiając w nim setkę
wspomnień.
Oto właśnie ostatni rozdział tego
opowiadania.
Jeszcze tylko pozostał epilog. Jak tylko najdzie mnie wena do tego opowiadania,
obiecuję zrobię drugą część. Osoby czytające to opowiadanie są moją inspiracją
do dalszych działań.
Dobra, z resztą rozpiszę wam się w epilogu. :) Do napisania xx